Zyski ubezpieczycieli i firm górniczych wypchnęły na 20 proc. w górę podstawowy indeks europejskich akcji poczynając od wrześniowego minimum. Oznacza to początek już drugiej hossy w regionie w okresie niespełna roku – ocenia agencja Bloomberg.
Zyski ubezpieczycieli i firm górniczych wypchnęły na 20 proc. w górę podstawowy indeks europejskich akcji poczynając od wrześniowego minimum. Oznacza to początek już drugiej hossy w regionie w okresie niespełna roku – ocenia agencja Bloomberg.
Dziś Amerykanie publikują wstępne szacunki dynamiki PKB Stanów Zjednoczonych za IV kwartał 2011 roku. Dodatkowo na nowojorskie giełdy spływają doniesienia z Davos, gdzie już trzeci dzień odbywa się Światowe Forum Ekonomiczne. Nie bez znaczania są też kolejne wyniki finansowe amerykańskich spółek
Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wyśle do Polski śledczych w celu przesłuchania Aleksandra Ignatienki, byłego pierwszego zastępcy prokuratora obwodu moskiewskiego - poinformował w piątek rzecznik Komitetu Władimir Markin.
Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wyśle do Polski śledczych w celu przesłuchania Aleksandra Ignatienki, byłego pierwszego zastępcy prokuratora obwodu moskiewskiego - poinformował w piątek rzecznik Komitetu Władimir Markin.
Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową o piątkowych danych GUS - według wstępnych szacunków PKB wzrósł w 2011 r. o 4,3 proc. po wzroście o 3,9 proc. w 2010 r.:
Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową o piątkowych danych GUS - według wstępnych szacunków PKB wzrósł w 2011 r. o 4,3 proc. po wzroście o 3,9 proc. w 2010 r.:
Zaostrzenie stanowiska NBP wobec inflacji wspiera złotego. Polskiej walucie pomogły także dane o PKB. Złoty jest najdroższy wobec euro od września 2011 roku. W 2011 roku wzrost produktu krajowego brutto wyniósł aż 4,3 proc. Wynik był nieznacznie lepszy od oczekiwań. Zrewidowano jednocześnie dane (..)
Francuski socjalistyczny eurodeputowany Kader Arif, poseł-sprawozdawca ds. umowy ACTA, zrzekł się z prowadzenia tej sprawy w Parlamencie Europejskim, w proteście przeciwko podpisaniu umowy w czwartek przez Komisję Europejską w imieniu UE.
Francuski socjalistyczny eurodeputowany Kader Arif, poseł-sprawozdawca ds. umowy ACTA, zrzekł się z prowadzenia tej sprawy w Parlamencie Europejskim, w proteście przeciwko podpisaniu umowy w czwartek przez Komisję Europejską w imieniu UE.
Krakowska spółka informatyczna Comarch kupiła 100 proc. udziałów w szwajcarskiej firmie A-MEA Informatik AG, która jest jednym z najważniejszych graczy na tamtejszym rynku aplikacji do zarządzania przedsiębiorstwem (ERP). Firma zatrudnia 20 osób i osiąga przychody ze sprzedaży na poziomie 4 mln (..)
Polska zasługuje na podniesienie w tym roku ratingu kredytowego ponieważ tempo wzrostu gospodarczego zwiększa zaufanie inwestorów – uważa Krzysztof Kalicki, prezes polskiego oddziału Deutsche Bank.
Polska zasługuje na podniesienie w tym roku ratingu kredytowego ponieważ tempo wzrostu gospodarczego zwiększa zaufanie inwestorów – uważa Krzysztof Kalicki, prezes polskiego oddziału Deutsche Bank.
W piątek posłowie opozycji krytykowali w Sejmie plany wprowadzenia podatku od kopalin. Wiceminister finansów Maciej Grabowski argumentował, że zysk KGHM za 2011 r. wyniesie prawdopodobnie 11 mld zł i to przemawia za tym, żeby dyskutować o podatku. Klub PiS zgłosił wniosek o odrzucenie projektu (..)
Nie ma na razie potrzeby zaostrzenia unijnych przepisów w związku z wydobyciem gazu łupkowego. Taki jest wniosek z analizy prawnej, którą belgijska firma zrobiła na zlecenie Komisji...
Od 1 lutego 2012 r. do 8% wzrośnie stopa procentowa składki na ubezpieczenia rentowe. Dodatkowe 2% składki będą finansować płatnicy składek, czyli przedsiębiorcy.
Rok 2011 to dwa silne trendy, jakie dało się wyczuć w branży. Z jednej strony widmo nadciągającego kryzysu coraz skuteczniej cięło budżety marketingowe i zmuszało do solidnej analizy zasadności wydatków, z drugiej – coraz bardziej rosła rola marketingu internetowego w całości działań marketingowych. Widać to dość wyraźnie w badaniach IAB AdEx – w pierwszym półroczu 2011 roku rynek reklamy online był wart 942 miliony i wzrósł o ponad jedną czwartą w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej. Jednocześnie to właśnie marketing w Internecie odpowiadał za 62,5% wzrostu całego rynku reklamowego. Daje się wyraźnie odczuć, że to Internet i agencje interaktywne zaczynają coraz częściej grać pierwsze skrzypce w planowaniu budżetów, stając się główną osią prowadzonych działań.
Rok 2011 to też pierwszy rok, w którym zapowiadana od dawna rewolucja w kierunku mobile zaczęła nabierać na wiarygodności. Spośród około 17 milionów polskich internautów 3,7 miliona korzysta już z Internetu mobilnego. Nie jest to jeszcze „rok mobile”, ale może być jego realną zapowiedzią.
Niezwykle cennym i ciekawym zjawiskiem 2011 roku było rosnące znaczenie startupów. Na całe szczęście nie jesteśmy świadkami jedynie ich wysypu ilościowego, ale też coraz większej liczby perełek, które odznaczają się nieszablonowym pomysłem, dobrym wykonaniem i konsekwencją w realizacji celów biznesowych. Najlepszym dowodem jest fakt, że coraz częściej zostają one zauważane również poza granicami kraju.
Rok 2011 to ponadto rok społecznościowy. Web 2.0 na dobre zagościło w naszych laptopach, netbookach, telefonach komórkowych, tabletach a nawet samochodowych komputerach pokładowych. Fan page, aktywny dialog z konsumentami i konkursy w mediach społecznościowych stały się powszechnie znanym narzędziem, branym pod uwagę przy wielu działaniach marketingowych. Nie obeszło się też bez przetasowań na pozycji lidera. Według badania Megapanel we wrześniu Facebook prześcignął NK.pl i stał się najpopularniejszym serwisem społecznościowym w Polsce z 11,7 milionami użytkowników.
Patrząc na miniony rok nie sposób pominąć ogromnego zamieszania, jakie pojawiło się pod wpływem mody na zakupy grupowe. Duża popularność Groupona na polskim rynku doprowadziła do powstania niemal 120 projektów będących jego klonami i wariacjami różniącymi się w detalach, zachowujących natomiast identyczną konwencję jak pierwowzór, szukających swojego miejsca na rynku. Jak bardzo dynamicznie rozwinął się ten segment można stwierdzić również po samej liczbie agregatorów zbierających dane z różnych portali zakupów grupowych, których jest w tej chwili około kilkunastu.
Patrząc na światowy Internet trzeba pamiętać o tym, co w perspektywie może stać się jedną z największych rewolucji - 2011 to debiut nowego portalu społecznościowego Google. Pojawienie się G+ solidnie namieszało w polskim i światowym Internecie, nawet pomimo faktu, że portal w chwili startu nie dysponował wieloma potrzebnymi dla marketerów funkcjonalnościami, jak choćby fan page. Szybko rosnąca liczba użytkowników Google+ i nowatorskie podejście do zapraszania, śledzenia i informowania znajomych podzielonych na kręgi nie pozostały bez wpływu na działania konkurencji. Facebook błyskawicznie rozpoczął wprowadzania nowych funkcjonalności, które mają pozwolić mu zachować pozycję największego portalu społecznościowego świata.
Z całą pewnością jednym z istotniejszych wydarzeń w polskiej branży interaktywnej były targi Internet Poland – impreza organizowana przez IAB Polska, pierwszy raz z takim rozmachem, zajmując z pewnością istotne miejsce w kalendarzu każdego marketera. Nie sposób przy tej okazji zapomnieć o wyróżnieniu tytułem człowieka roku polskiego Internetu Jarosława Sobolewskiego, prezesa IAB Polska.
Smutnym, lecz niezbędnym do odnotowania wydarzeniem była śmierć Steva Jobsa. Odejście prezesa i twórcy potęgi Apple, a także człowieka, który bezsprzecznie zmienił nie tylko branżę interaktywną, ale i sposób życia milionów ludzi na całym świecie było z pewnością znaczące i wywołujące refleksję. Jobs był wizjonerem, nie bał się iść pod prąd i zdecydowanie wygłaszać swoich poglądów. Można się z nim zgadzać lub nie, jednak w kontekście podsumowania roku warto zauważyć, że w 2011 firma Adobe oficjalnie zapowiedziała zakończenie prac nad rozwojem technologii Flash dla urządzeń mobilnych, milcząco tym samym przyznając, że w tym głośnym konflikcie to jednak prezes Apple wygrał.
Rok 2011 to również rok przejęć i fuzji. Od pamiętnego przejęcia Skypa przez Microsoft, po przejęcie Motoroli przez Google, a na naszym rodzimym rynku – wykupienie 36% portalu GoldenLine przez Agorę, przejęcie Agito.pl przez Grupę Allegro i oczywiście przejęcie Polkomtela przez Zbigniewa Solorza-Żaka, co w krótkiej perspektywie może być kluczowe dla rozwoju sieci szybkiego dostępu do Internetu LTE i mieć znaczący wpływ na ten rynek.
Z wydarzeń wartych odnotowania warto pamiętać o tym, że duzi gracze coraz częściej przypominają sobie o rynku w Polsce. Po wielu plotkach, nieoficjalnych przeciekach i spekulacjach Apple zdecydowało się na uruchomienie polskiego serwisu iTunes. Nie doczekaliśmy wkroczenia na polski rynek serwisu Amazon, jednak plotki o pierwszym kwartale 2012 roku jako terminie pojawienia się u nas tego największego na świecie sklepu internetowego wydają się bardzo wiarygodne.
Polski rynek interaktywny mógł odnotować rok 2011 jako ciekawy i pełen wyzwań. Wspomniana już tendencja do przenoszenia budżetów marketingowych do agencji interaktywnych zaowocowała znacznym rozwojem kompetencji strategicznych, zaś same agencje interaktywne coraz częściej zaczęły pełnić główną rolę w planowaniu budżetów, swoimi działaniami wychodząc zdecydowanie poza Internet. Zaowocowało to budowaniem nowych działów w agencjach, konsolidacjami, często rebrandigiem, jak w przypadku Adv.pl, które zmieniło nazwę na Lemon Sky. Dla naszej agencji rok 2011 również był rokiem zmian – odświeżenie marki agencji Mediovski, uzupełnionej od tego roku o hasło przewodnie „strategy and innovation” spotkało się z bardzo dobrym przyjęciem zarówno w branży, jak i wśród klientów.
Rosnące znaczenie Internetu dało się zauważyć również w coraz odważniejszym podejściu klientów do wykorzystania wszystkich zalet tego medium, o czym świadczą nie tylko rosnące z roku na rok budżety, ale i niekonwencjonalne kampanie viralowe i zintegrowane kampanie marketingowe, takie jak „Nie biegam” zrealizowana przez Red8, wyróżniona Webstarem Creative za najlepszą kampanię zintegrowaną, czy pamiętany przez wszystkich „Natanek Batmanek” autorstwa Pride and Glory – jedna z odważniejszych i najbardziej skutecznych kampanii internetowych ubiegłego roku, czy też kampania „Serce i rozum”, realizowana w serwisach społecznościowych przez Adv.
Rosnące budżety, coraz odważniejsze decyzje i gotowość do nieszablonowego podejście daje mocne przesłanki do stwierdzenia, że 2011 rok był dla branży interaktywnej zdecydowanym krokiem w dobrą stronę. Wysoka jakość i skuteczność działań polskich agencji coraz częściej doceniana jest w międzynarodowych konkursach branżowych. Sami w agencji Mediovski mieliśmy w tym roku okazję udowodnić, że prace pochodzące z kraju nad Wisłą mogą śmiało konkurować ze światową czołówką, zdobywając za naszą nową stronę liczne nagrody i wyróżnienia, doczekując się m.in. publikacji w albumie „The best 365 websites around the world 2011” wydawanym przez portal Awwward.com. Choć w dalszym ciągu rynek interaktywny w Polsce jest zdecydowanie mniej rozwinięty niż na zachodzie, sukcesy polskich agencji pokazują, że już dziś polska branża interaktywna może prezentuje bardzo wysoki standard.
Twarze znanych osób są obecne w reklamie od dziesiątek lat. Korzeni i pierwszych źródeł tego zjawiska można się doszukiwać jeszcze przed erą szklanego ekranu. Dziś szokuje informacja, że już w 1909 roku kultowy kierowca rajdowy tamtych czasów – Berney Oldfield firmował swoim wizerunkiem i nazwiskiem produkt Pepsi Coli, podkreślając jego pobudzające właściwości. Pepsi od tego czasu upodobała sobie współpracę ze znanymi ludźmi i do dziś sięgnęła już m.in. po legendę koszykówki Shaquille O’Neala, piosenkarkę Mary J. Blige czy Busta Rhymesa.
Na przełomie lat, w efekcie komercjalizacji rynku, zmieniły się nośniki. Przekaz stał się bardziej emocjonalny, mniej dosłowny i bardziej pobudzający wyobraźnię. W efekcie tych udoskonaleń technologicznych gwiazdy reklamy działają na konsumenta wszystkimi zmysłami, a za tę pobudzającą kampanię dostają zawrotne sumy. Wystarczy wspomnieć 20 mln dol. dla Catherine Zeta-Jones za kampanię T-mobile czy drogocenne i piękne twarze w kampaniach beauty, w których Nicole Kidman zarobiła na Chanel No.5 12 mln dol., a Charlize Theron, wieloletnia ambasadorka marki Dior, rokrocznie zgarnia ponad 2 mln dol. Wysoko cenią się również mężczyźni. Brad Pitt za jeden spot reklamowy dla Heinekena zarobił 4,5 mln dol. Polski rynek na przełomie ostatnich miesięcy również wywindował ceny, a zawrotne gaże skusiły najbardziej opornych polskich celebrytów.
W jaki sposób te astronomiczne kwoty przekładają się na sprzedaż? To w zasadzie proste pytanie rzadko spotyka się z jasną odpowiedzią. Jeśli już ktoś mówi, to tylko ci, którzy po prostu zarobili. Tak, jak firma Nike, która po zaangażowaniu Tigera Woodsa do reklamy swoich produktów dedykowanych do gry w tenisa zanotowała wzrost sprzedaży o 250 mln dol. Takie rezultaty z posiadania ambasadora nie zaskakują biznesmenów w Indiach, gdzie od lat 80. reklamy z udziałem celebrytów stały się najefektywniejszą turbiną sprzedaży, która potrafiła zwiększyć obroty nawet o 30 proc.
Polacy również są podatni na rekomendacje znanych ludzi. Dzięki nawiązanej 12 lat temu współpracy pomiędzy bankiem i lubianym aktorem, Markiem Kondratem, aż 213 tys. nowych użytkowników otworzyło konto w banku ING. Natomiast szwedzki koncern Cederroth, właściciel firmy Soraya i marki Dermika, dzięki zaangażowaniu do swoich reklam Edyty Górniak i Krystyny Jandy w ciągu roku odnotował wzrost sprzedaży o imponujące 400 proc.
Zgodnie z badaniami przeprowadzonym w ubiegłym roku przez ZenithOptimedia, 83 proc. ankietowanych utożsamia produkt z reklamującą go gwiazdą lub odwrotnie. Efektem tej sympatii do promowania marek za pośrednictwem znanych twarzy jest fakt, że w co czwartej reklamie za produktem stoi popularna postać. Czy jednak w działaniach tych chodzi wyłącznie o sprzedaż?
U podstaw działań marketingowych leży troska o nienaganny wizerunek produktu czy marki, stąd nad prawidłowym wyborem i efektywną eksploatacją ambasadora pracuje wielu specjalistów. PR-owcy szukają możliwości wzmocnienia jego wizerunku w mediach oraz nawiązania dialogu z konsumentem. Główne komunikaty, jakie stoją za tymi działaniami, mają uwiarygodnić pozycję ambasadora i reklamowanego produktu. Takie działanie jest ważne, zwłaszcza w przypadku nowych marek, które muszą sobie wypracować miejsce w świadomości konsumenta.
Jak to zrobić? Najskuteczniej przemawiają do nas komunikaty, w których ambasador i produkt są w stosunku do siebie kompatybilni, tworzą harmonijny i uzupełniający się obrazek spełniający oczekiwania grupy docelowej. Przykładem takiej synergii są liczne kampanie beauty, gdzie ambasadorki takie jak Joanna Brodzik dla Olay czy Anna Maria Jopek dla marki Yoskin przy każdej obecności w mediach podkreślały swoje przywiązanie do produktu i jego walorów, deklarując wierność i wyłączność ich stosowania na co dzień. Robert Lewandowski publicznie pije tylko coca-colę, a Anna Mucha porusza się po mieście wyłącznie samochodami marki Mercedes. Taka pamięć o byciu ambasadorem również w prywatnym życiu przynosi korzyści wizerunkowe dla marki.
Trudniej przekonać konsumenta do produktu w przypadku działań, gdzie np. znana prezenterka reklamuje pasztet czy popularna i elegancka aktorka promuje frytki, podkreślając zdrowotne walory tych produktów. Nietrafiony wybór potrafi czasem przynieść niechciany i krótkotrwały rozgłos, na którym trudno zbudować trwałą relację z konsumentem. Potencjalny celebryta przechodzi więc solidne sito w kwestii, jak będą go postrzegali konsumenci.
Pytanie, w jaki sposób dany produkt pokaże ambasador? Możliwości jest wiele, natomiast najprostszy i najbardziej wyraźny podział w strategii komunikacji charakteryzuje się podkreślaniem benefitów produktu lub budowaniem sfery emocjonalnej wokół niego. W pierwszym przypadku celebryta może utożsamiać się z innowacyjną technologią produktu lub wieloletnią tradycją marki, co często obserwujemy w reklamach z udziałem sportowców, prezentacji samochodów, zegarków czy maszynek do golenia. Z drugiej strony ambasador może mówić nie tyle o samym produkcie, ile budować wokół niego sferę szeroko pojmowanych emocji. Wykonanie tego zadania w wiarygodny sposób może się okazać trudnym i ryzykownym przedsięwzięciem. Poprzeczkę podnoszą dodatkowo już nie tyle bezkompromisowe założenia producentów, ile rosnące oczekiwania świadomych konsumentów.
Jak wyróżnić nasz produkt spośród innych reklam? Jak sprawić, aby dana kampania była jedyną, unikalną, pomimo faktu, że większość polskich i światowych celebrytów było lub na stale jest związanych z konkretnymi produktami? Ryzyko nudy i unifikacji grozi wielu markom, ponieważ źródło podgrzewania komunikacji najzwyczajniej się wyczerpuje. Wszyscy już byli, a konsument wszystko już widział. W jaki sposób odnaleźć inne zasoby energii dla marki i czy koszty wydobycia nie będą droższe niż faktyczne rezultaty? Ponieważ rynek pochłonął już tych najważniejszych graczy, kwestia ta nabiera znaczenia.
Rekordowa jak na polskie realia gaża dla Szymona Majewskiego za kampanię dla PKO BP, przekraczająca magiczny próg trzech milionów złotych, potwierdza opinię ponad połowy ankietowanych przez ZenithOptimedia konsumentów. Zdaniem ankietowanych to jedynie wysokość gaży decyduje o zaangażowaniu konkretnych osób w kampanię. Producenci, chcąc zaskoczyć swojego konsumenta, poszukują więc nowej drogi w social mediach.
Coraz częściej i z dużym powodzeniem na arenę reklamy wkraczają ambasadorowie wirtualni, którzy pod postacią kreacji graficznych promują dany produkt wizerunkiem niemającym odzwierciedlenia w rzeczywistości. Tak powstał pomysł na Małego Głoda – postać kultową, która żyje w social mediach swoim życiem. Podobnym sukcesem na polskim rynku jest dziś kreacja Serca i Rozumu, której profil na Facebooku przyciągnął pół miliona fanów i nadal charakteryzuje się bardzo wysoką dynamiką wzrostu popularności. Polacy pokochali również naturę wirtualnego bohatera marki Tesco. Apatyczny Henio informujący o promocjach w specyficzny dla siebie sposób zgromadził na polskim Facebooku 60-tysięczną grupę fanów. Twórcy tego bohatera prowadzą zaskakującą komunikację z klientem w bardzo konsekwentnym języku. W efekcie na wallu można znaleźć posty wywołujące wśród czytelników i konsumentów potrzebę wymiany opinii na wiele tematów od tych bardzo prozaicznych po angażujące i bardzo emocjonalne.
Wirtualni ambasadorowie z powodzeniem, ale wciąż raczkują na polskim rynku reklamy, natomiast na Zachodzie są już dojrzałymi uczestnikami konsumenckiego świata. Kultowa animacja 7 Up o wpadającej w ucho nazwie Fido Dido jest na rynku od 26 lat. Reklamy z udziałem sympatycznej postaci z deskorolką możemy dziś oglądać na YouTube w wersji 3D czy w formie aplikacji na smartfona. Kolejny przykład zza oceanu to lalka Barbie, doskonale znana konsumentom od wielu lat, a dopiero od niedawna podejmująca otwarty dialog z rzeszą fanów na całym świecie. Na oficjalnym fan page’u Barbie zgromadziła ponad dwa i pół miliona sympatyków, budząc ich zainteresowanie rozmowami o ubraniach, modzie, i co istotne, również o produkcie.
Popularne wirtualne postacie przedstawiają się konsumentom za pośrednictwem nośników standardowych, takich jak TV, ale trwałą więź budują poprzez interakcję w social media, aby wreszcie zaprezentować się również w bezpośrednim kontakcie pod postacią m.in. maskotek dodawanych jako upominek do produktu. Jest to dwustronny etap komunikacji z konsumentem bazujący na dialogu, tylko że dialog w imieniu firmy prowadzi ambasador wirtualnym językiem, łatwym do przyswojenia przez konsumenta. Jest to ogromny walor tej komunikacji, w której firma za pośrednictwem kreacji graficznej może mówić do tej pory zakazanym językiem konsumentów. Rozmawia z nim o pogodzie, planach na weekend czy jego samopoczuciu, tylko subtelnie wspominając o produkcie. W efekcie każdy komunikat od Serca i Rozumu generuje setki komentarzy i umacnia relację z rzeszą fanów brandu, którzy w razie ewentualnego kryzysu będą naturalnym i wiarygodnym obrońcą dla marki.
Plusem takich działań jest ich świeżość oraz intensywność i dwustronne zaangażowanie. Aby komunikacja wokół wirtualnych endorserów w świecie social media była efektywna, musi być nastawiona na długoterminowy rezultat. Pozorna możliwość nawiązania w dowolnym momencie rozmowy z naszym bohaterem sprawia, że konsument czuje się bardziej doceniony i zobowiązany wobec brandu. Jest mu przychylniejszy.
Równie silną relację można zbudować poprzez akcje, dzięki którym każda prywatna osoba może zostać ambasadorem lub bohaterem danego projektu. Tak jak np. akcja „Zwykły bohater” ma na celu zaangażować konsumenta w brand oraz nieść ze sobą niepodważalne, edukacyjne walory społeczne. Jednym z głównych partnerów akcji jest Bank BPH, a działania prowadzone są zarówno w mediach tradycyjnych, jak i w mediach społecznościowych. W tym wypadku ambasador jest bohaterem projektu, wybranym spośród zwykłych ludzi. Wszystkie te działania służą budowaniu najtrudniejszej relacji pomiędzy marką a konsumentem opartej na zaufaniu. Kierunek podobnych akcji wyznacza nowe standardy reklamy emocjonalnej podanej w taki sposób, że konsument chce się z nią utożsamiać poprzez stawanie się jej aktywnym bohaterem. Jeśli nie chce tego robić na dużą skalę, może zostać kameralnym bohaterem we własnym domu, podążając za hasłem promowanym przez markę IKEA. Wszystkie te działania, eksploatowane za pośrednictwem nowych mediów, niosą ze sobą walor, za który nie można zapłacić kartą Mastercard – to walor emocjonalnej więzi.
Polska grupa hakerów Polish Underground, która zaatakowała stronę internetową Kancelarii Premiera umieściła na niej oprócz filmu z serwisu YouTube z panią Baśką z "Baśka blog" również login i hasło do panelu administratora serwisu. Było to odpowiednio „admin” i „admin1”.
Jak podało Centrum Informacji Rządowej w komunikacie: w związku z zaistniałą sytuacją serwer, na którym znajdował się serwis, został wyłączony i zabezpieczony. Wyjaśnieniem sprawy zajmują się odpowiednie służby. Serwis www.kprm.gov.pl przeniesiony zostanie na inny serwer jeszcze dziś.
Jakie cechy i zachowania wyróżniają pracownika na kierowniczym stanowisku? Już w starożytności to pytanie stawiali sobie polityczni i religijni dostojnicy. Także Papież Grzegorz I pod koniec VI wieku sporządził „Katalog przywar”. Listę siedmiu grzechów głównych – czyli postaw, które u pracowników na kierowniczych stanowiskach prowadzą do niewłaściwych zachowań. Ten katalog i dziś może być dla managerów zbiorem cennych wskazówek.
Kierowanie ludźmi i organizacjami było zadaniem dostojników już w starożytności. Po tym, jak w 380 roku chrześcijaństwo stało się rzymską religią państwową, Kościół rozwinął się w wielką i potężną organizację. Z licznymi biskupstwami, zakonami, klasztorami można by porównać go do międzynarodowego przedsiębiorstwa z wieloma filiami.
Pytaniem, z jakim zmagali się kościelni decydenci, było: według jakich wspólnych zasad powinniśmy prowadzić organizację? Jak powinny zachowywać się „osoby na kierowniczych stanowiskach”? Oczywistym było, że jeśli urzędnicy w organizacji nie będą się tego wiedzieli, nie wyznaczą kierunków działania, wówczas organizacja się rozpadnie.
Tym problemem zajmował się również Papież Grzegorz I, który sformułował pod koniec VI wieku „Katalog przywar”. Sporządził w nim listę grzechów głównych, które często mylnie nazywane są grzechami śmiertelnymi. Opisują one postawy, które mogą prowadzić do niewłaściwych zachowań i niechcianego rozwoju zdarzeń. Grzechy główne są istotne także i dziś. Managerowie, którzy są urodzonymi przywódcami, intuicyjnie ich unikają.
Superbia ( pycha, szukanie poklasku, duma)
Dla Grzegorza I był to najcięższy grzech, który jest wyrazem koncentracji na sobie samym. Oznacza to, że „wyniosły ” nie pojmuje siebie jako części pewnej całości. Czuje przewagę nad otoczeniem i oddaje się wszechmocnym fantazjom. „Mogę wszystkim kierować, wszystko opanować, wszystko uczynić.” Wyniosłemu brakuje pokory: nie jest świadomy swojej zależności od innych, ani nie zna swoich ograniczeń.
Również managerowie nie są uodpornieni na pychę, zwłaszcza, gdy już nieraz dowiedli swojej wspaniałości i ponadprzeciętności. Jeśli żyją w wieży z kości słoniowej i są otoczeni wyłącznie przez pochlebców, pojawia się ryzyko, że stracą kontakt z rzeczywistością. Wówczas do przewidzenia jest niepowodzenie, bo jak wiadomo pycha pojawia się przed upadkiem.
Zapobieganie:
Avaritia (skąpstwo, chciwość, pazerność)
„Najważniejsze, że ja wygrywam”, „Najważniejsze, że mam dobrą pozycję i idę do przodu.” Kto myśli w ten sposób i postępując kieruje się wyłącznie takimi kategoriami, będzie samotny. Nie znajdzie ani przyjaciół, ani sprzymierzeńców prócz tych, którzy paktują z nim po to, by przy pierwszej okazji wykorzystać go i zostawić samemu. Tak , jak uczyniłby na ich miejscu ów „chciwiec”.
Dla „chciwców” umowy, obietnice, związki posiadają wartość dopóki, dopóty przynoszą korzyści. Odczuwają to ich bliźni, którzy, wskutek czego, nie pokładają w nich zaufania. Dlatego, jeśli dojdzie do ostateczności, „chciwcy” zostają sami. Nikt nie udziela im poparcia, prócz opłaconych „adwokatów”.
Niejeden manager jest zagrożony przez ten „grzech główny”, ponieważ ci, którzy chcą piąć się w górę, muszą odznaczać się werwą i ambicją. Również niektóre organizacje poddały się „AVARITIA”. Skutek: klienci są oszukiwani, dostawcy i pracownicy wykorzystywani aż do granic, co z kolei prowadzi do nielojalności klientów, dostawców i pracowników, na czym ucierpi sukces, przynajmniej w perspektywie długoterminowej.
Zapobieganie:
Luxuria (rozrzutność, rozpasanie)
Co jest rzeczywiście ważne dla naszego szefa? Sukces przedsiębiorstwa? A może raczej własna winda i kierowca? A może dobra prasa i jego dobra reputacja? Do takich rzeczy ( nie tylko) pracownicy mają doskonałego nosa. Dokładnie wyczuwają, kiedy szefowi chodzi o całość, a kiedy w pierwszej kolejności chce pokazać i zaspokoić swoje ego.
Odpowiednio ostrożni z „publicznym” rozkoszowaniem się osobistym sukcesem, na przykład, gdy demonstracyjnie stroją się insygniami władzy i symbolami statusu społecznego, powinni pozostać kierownicy przedsiębiorstw.
Kto z samouwielbieniem grzeje się w świetle sukcesu, przysparza sobie wielu zazdrośników, którzy czyhają na małe potknięcia, by je potem publicznie napiętnować i wykorzystać. Niejeden „Ex-manager – roku” mógłby na ten temat wiele opowiedzieć.
Managerowie jako reprezentanci swoich przedsiębiorstw muszą zachować umiar również w rozkoszowaniu się sukcesem, gdyż wszystko co czynią, jest identyfikowane z ich przedsiębiorstwem, bez różnicy, czy dzieje się to w, czy poza przedsiębiorstwem.
Zapobieganie:
Ira (gniew, wściekłość, żądza zemsty)
Wręcz legendarne są wybuchy gniewu „osobników alfa” w czołówce przedsiębiorstwa, gdy coś im się nie podoba. Są to jednostki, które niemal rozkoszują się „dokonywaniem sekcji” przed publicznością na swoich podwładnych lub słabszych.
Z „sadystycznymi despotami” chętnie współpracują jedynie masochiści. Pewni siebie pracownicy, z własnej inicjatywy odwracają się do nich plecami lub zostają „wylani” bo odważyli się otwarcie wypowiedzieć. Skutek: opanowany przez „Ira” kierownik przedsiębiorstwa, jest w którymś momencie otoczony wyłącznie przez nisko kłaniających się osobników, których myślenie i działanie ukierunkowane jest na podobanie się „panu”. Oznacza to, że szef jest izolowanym patriarchą, do którego docierają wyłącznie wyselekcjonowane i „upiększone” informacje. To ogranicza jego moc oceny i zwiększa ryzyko błędnych decyzji, które z przyjemnością zostaną zarejestrowane przez dokuczliwych „partnerów” i „poddanych”.
Zapobieganie:
Gula (pełność, żarłoczność, nieumiarkowanie)
„No pain, no gain” lub inaczej „ Bez pracy nie ma kołaczy”. Tę maksymę przyswoili sobie prawie wszyscy managerowie. Dlatego pojawia się ogromne ryzyko, że ich życie będzie toczyć się głównie wokół pracy, podczas gdy inne sfery życia zmarnieją. To manko odczuwają również sami dotknięci, co muszą sobie rekompensować, na przykład, poprzez używki, takie jak alkohol czy tabletki, które pomagają znieść stres, lub przez szukanie silnych wrażeń – niech to będą romanse, czy też inne przygody, które dotkniętemu dają poczucie, że „jeszcze żyję”.
Jednak wiąże się z tym niestety mało przyjemności, bo przyjemność wymaga czasu. Rzeczy odpowiednio szybko tracą swój powab, w konsekwencji „dawka” musi zostać zwiększona, aby taka osoba wciąż mogła coś odczuwać. I tak zaczyna się błędne koło, które kończy się zazwyczaj załamaniem i/lub cyniczną postawą życiową.
Zapobieganie:
Invidia ( zazdrość, zawiść)
Mierzenie się z innymi w rywalizacji i silenie się, by im dorównać, zdaje się być podstawową motywacją człowieka (… i na tym tez bazuje gospodarka rynkowa).
Jednakże ten twórczy pęd będzie niszczący, jeśli przerodzi się w obsesję: muszę być stale najlepszy, najfajniejszy, cieszący się największym powodzeniem. Jego efektem tego będą zazdrość i zawiść. Innym nie będzie życzyło się sukcesu, ponieważ prawdopodobnie zakwestionuje on nasz własny. Zatem czyjś sukces, musi zostać albo zniszczony, albo zrelatywizowany, umniejszony, tak aby nie zagroził naszemu ego. To z kolei wyklucza uczenie się od drugiej osoby i budowanie sojuszy, który przyniósłby korzyść wszystkim udziałowcom. Zazdrość nie dopuszcza wspólnoty, niszczy każdą formę kooperacji.
Zapobieganie:
Acedia ( lenistwo serca i ducha)
W przeciwieństwie do Grzegorza I, za najcięższy grzech uważałbym dziś „Acedia”, ponieważ ten, kto cierpi na ociężałość serca i ducha, temu wszystko jest obojętne. To oznacza, że z braku ciekawości i zainteresowania nie dostrzega wielu rzeczy, które go otaczają. Jeżeli nawet, nie wywołuje to żadnych emocji: ani radości, złości, ciekawości, ani motywacji. Dla niego nie ma powodu, by zastanowić się nad tym, co się wokół dzieje, co się zmienia. W skutek takiej opieszałości myślenia, „chory” nie rozwija się, w związku z czym człapie przez życie ( jak również po terenie przedsiębiorstwa) jak człowiek z przeszłości.
Ludzie i organizacje cierpiące na lenistwo, uduszą się z czasem w swoim rutynowym myśleniu i postępowaniu. Jeśli kiedyś byli na szczycie, sami popadają w coraz większą przeciętność – często nie dostrzegając tego. Z braku ciekawości nie komunikują się prawie z otoczeniem.
Zapobieganie:
Przedstawione w zarysie grzechy główne są w końcu podstawowymi zasadami zbalansowanego życia i prowadzą do wyzbycia się zbytniego nastawienia na „JA” – czegoś co dobrze zrobiłoby wielu kierownikom. Być może to nowy (choć stary) wkład w naukę o managemencie?
Wśród najczęstszych błędów serwisów www polskich firm i instytucji Fortune Cookie wskazują przede wszystkim źle opracowany system wyszukiwania plików, stosowanie jednolitego tekstu, a także łamanie spójności projektu, zarówno w obszarze graficznym, jak i funkcjonalnym. Za bardzo duże uchybienie uznali również błędne nazewnictwo podstron, które negatywnie wpływa na pozycję jaką strony zajmują w wynikach zwracanych przez wyszukiwarki internetowe.
Specjaliści opracowali listę dziesięciu grzechów głównych, które są najczęściej popełniane w trakcie projektowania witryn internetowych. Ich efektem jest bardzo często rezygnacja z produktów oraz usług firmy na rzecz konkurencji posiadającej bardziej funkcjonalną stronę internetową. Dodatkowo sytuacja ta nierzadko wiąże się z negatywnym nastawieniem do oferty firmy w przyszłości, co ma bezpośrednie przełożenie na wyniki ekonomiczne instytucji i spółek.
Największa ilość błędów dotyczy główne firmowych serwisów sektora MŚP oraz instytucji publicznych. W większości wypadków witryny internetowe tych dwóch grup cechuje niski poziom funkcjonalności, a także mało atrakcyjna forma graficzna. W mniejszym stopniu problemy umieszczone w liście „10 grzechów głównych polskich serwisów www” dotyczą międzynarodowych korporacji i spółek giełdowych, choć niestety nie jest to reguła.
Wewnętrzne wyszukiwarki bardzo często zbyt dosłownie analizują zapytania użytkowników. Rygorystyczne traktowanie literówek oraz pozostałych błędów, a także nieuwzględnianie innych form słów lub porządku wyrazów w danej frazie w większości wypadków skutkuje brakiem wyników wyszukiwania. Zmusza to użytkownika do poprawy lub zmiany zapytania, a w najgorszym wypadku może spowodować rezygnację z dalszych poszukiwań. Rozwiązania, jakie można wykorzystać do zwiększenia funkcjonalności procesu wyszukiwania to identyfikacja i uwzględnianie błędnie wpisanych haseł, wprowadzenie zapytania użytkownika „czy chciałeś wyszukać (poprawiona fraza)?”, podanie propozycji poprawionych lub podobnych do wpisanej fraz.
Internauci nie lubią, kiedy informacje potrzebne im od zaraz zamieszczane są w postaci plików pdf. Zaburza to interaktywność prowadzonych przez nich działań. Szczególnie uciążliwa jest sytuacja, kiedy użytkownik musi pobrać kilka lub więcej plików, aby odnaleźć interesujące go treści. Jeśli nie ma podstaw, aby sądzić, że użytkownicy zechcą pobrać i wydrukować dane informacje, nie powinny być one zamieszczane w plikach pdf. Jeśli motywem umieszczenie ich w formie plików pdf w witrynie internetowej jest brak miejsca, warto je zaprezentować z wykorzystaniem dynamicznych elementów (zakładek, karuzeli, galerii itp.) – prezentujących tylko tę część, która aktualnie interesuje Internautę.
Wyróżnianie odwiedzanych odnośników to jedna z podstawowych zasad użyteczności serwisów internetowych, niestety wciąż bardzo często jest nieprzestrzegana. W większości serwisów brakuje wskazówek, co do obecnej lokalizacji i przebytej drogi lub są one bardzo ograniczone. Wyróżnienie wcześniejszych ruchów na stronie jest jednym z najważniejszych sposobów na ułatwienie użytkownikom orientacji w serwisie np. poprzez zmianę koloru wykorzystanego hiperłącza. Jest także niezbędne dla zapewnienia sprawnej nawigacji – niepotrzebne otwieranie już odwiedzonej strony prowadzi do frustrujących i negatywnych doświadczeń użytkowników naszej witryny.
Wyniki przeprowadzonej analizy wskazują, że informacje umieszczone w serwisach internetowych bardzo często mają postać ciągłego tekstu. Taka forma prezentacji treści ma niewielką szansę na zaangażowanie użytkownika. Internauci zwykle przeglądają strony internetowe w pośpiechu, a w przypadku trudności z wyszukaniem potrzebnych im informacji w danej witrynie, w większości wypadków decydują się na jej opuszczenie i korzystają z informacji zamieszczonych w serwisie o większym poziomie funkcjonalności. Dlatego bardzo ważne jest, aby prezentować informacje w taki sposób, aby użytkownik mógł je szybko przeskanować i ocenić ich przydatność. W celu osiągnięcia tego efektu niezbędne jest wykorzystywanie zróżnicowanych form prezentacji treści m.in. stosowanie podtytułów, wyróżnianie kluczowych słów, wypunktowanie najważniejszych informacji, a także stosowanie odstępów zwiększających przejrzystość tekstu.
Zbyt mała czcionka sprawia problemy nie tylko osobom starszym, ale również innym użytkownikom. Czytanie z ekranu monitora jest bardziej męczące, niż w przypadku druku, dlatego należy unikać wszelkich czynników, które dodatkowo zmniejszają czytelność tekstu. Niektórzy designerzy uważają, że niewielki rozmiar czcionki wygląda elegancko i profesjonalnie. Niestety użytkownik korzystający z takiego serwisu może szybko zmęczyć swój wzrok, a tym samym zniechęcić do dalszej lektury. Tym samym serwisy oferujące podobną treść w przyjaźniejszej dla niego formie mogą łatwo zyskać, dzięki temu przewagę. Konieczne jest także zapewnienie możliwości powiększania tekstu oraz zadbanie o czytelny krój czcionki i kontrast w stosunku do tła – najbardziej czytelny jest ciemny tekst na jasnym tle.
Niestety, wciąż dominuje założenie, że niemal 100 proc. powierzchni strony internetowej powinno być wypełnione informacjami. Jest to jednak błędne przekonanie, ponieważ im więcej informacji, tym mniejsza siła przekazu każdego z poszczególnych elementów. W konsekwencji użytkownikom trudniej jest odnaleźć najważniejsze informacje i zorientować się w zawartości serwisu. Jeżeli dodamy do tego nadmiernie wykorzystywane linie, krawędzie oraz migające banery to w efekcie otrzymujemy szum, zamiast przejrzystych informacji zamieszczonych w atrakcyjnej formie dla Internauty. W przestrzeni wirtualnej, bardzo często mniej oznacza więcej. Oszczędnie projektując strony m.in. stosując zamiast linii i krawędzi odstępy oraz poprzez grupowanie podobnych informacji można uzyskać ciekawe efekty wizualne, a także przychylność użytkowników ceniących sobie czytelny układ serwisów internetowych.
Internauci od lat bombardowani są inwazyjnymi formami reklamowymi, dlatego nauczyli się skutecznie je ignorować. Zjawisko to nosi nazwę ślepoty na banery (banner blindness). Część projektantów popełnia błąd zamieszczając ważne dla użytkowników informacje w formie wizualnie przypominającej typowe elementy reklamowe. Wystarczy umieścić informacje kontaktowe lub call to action na jaskrawym tle, w kształcie przypominającym typowe reklamy, aby pozostały one niezauważane przez znaczną część użytkowników. Zamieszczając ważne informacje należy więc stosować stonowany styl, podkreślając ich znaczenie lokalizacją, rozmiarem itp.
Spójność jest jedną z najważniejszych zasad usability. Kiedy elementy pełniące takie same funkcje wyglądają i zachowują się podobnie, użytkownicy nie muszą zastanawiać się, co wydarzy się po ich użyciu. Dzięki temu korzystają z serwisu pewnie i nie tracą czasu na szukanie potrzebnych linków, przycisków czy innych elementów. Warto wykorzystywać także powszechne konwencje projektowe. Użytkownicy zwykle mają pewne oczekiwania co do wyglądu i lokalizacji typowych elementów (np. wyszukiwarki, nawigacji, logowania) oparte o ich wcześniejsze doświadczenia w sieci. Stosowanie tych zasad w procesie projektowania umożliwia Internautom szybsze odszukiwanie potrzebnych informacji, a także minimalizuje zagrożenie związane z negatywnym postrzeganiem witryny wynikającym z konieczności używania nietypowych i nieintuicyjnych rozwiązań.
Otwieranie nowych okienek to jedno z najbardziej irytujących doświadczeń w trakcie przeglądania strony internetowej. Znaczna ilość designer’ów zakłada, że otworzenie zewnętrznego linku w nowym okienku utrzyma użytkowników na ich stronie. Nic bardziej błędnego. Wprowadzenie odwiedzających w nową przestrzeń, jakim jest nowe okno, zaburza płynność ich poruszania się w obszarze sieci, co w efekcie bardzo często prowadzi do zamknięcia, zarówno nowego okna, jak i danej strony.
Dla większości webdesignerów projektowanie efektywnego systemu nawigacji w witrynie jest sprawą drugorzędną. Schematy nawigacji zastosowane w bardzo dużej ilości firmowych witryn internetowych są nieadekwatne do treści w nich zamieszczonych np. zastosowanie poziomego menu w niewielkim stopniu prezentuje zawartość serwisu i utrudnia dotarcie do kluczowych informacji, które zostały umieszczone głębiej. Kategorie nawigacji bardzo często określane są nazwą niezrozumiałą dla użytkowników np. słownictwo zaczerpnięte z branżowego żargonu. Nie zawsze to, co wydaje się logiczne z punktu widzenia pracownika firmy, świetnie znającego zawartość witryny, jest czytelne dla Internautów. Nawigacja zbyt często odzwierciedla wewnętrzną strukturę firmy, zamiast odpowiadać na najczęstsze pytania użytkowników. W trakcie procesu projektowania nawigacji niezwykle kluczowym elementem jest zapoznanie się z danymi dotyczącymi oczekiwań użytkowników oraz przetestowanie jej przed ostatecznym wdrożeniem.
Portal finansowy nr 1 w Polsce ( 25 newsów)
27 Jan 2012
Za inwestorami kolejny wzrostowy tydzień na warszawskim parkiecie. Tym razem największy wpływ na ich nastroje miały wieści zza Oceanu.![]()
27 Jan 2012
Prywatne banki są skłonne zaakceptować 70-procentowe straty na greckich obligacjach.![]()
27 Jan 2012
W czwartym kwartale 2011 roku tempo wzrostu gospodarczego za Oceanem wyniosło 2,8 procent.![]()
27 Jan 2012
Ustawę budżetową poparło 233 posłów, przeciw było 200. Swojego zadowolenia nie kryje premier Donald Tusk.![]()
27 Jan 2012
Podczas drugiego czytania projektu budżetu posłowie zgłosili 380 poprawek.![]()
27 Jan 2012
Inwestorzy dane z gospodarki USA odebrali jednoznacznie. Czytaj w komentarzu Money.pl, na co jeszcze dzisiaj czekają.![]()
27 Jan 2012
Premier zapowiada szczegółowe konsultacje oraz drobiazgowe podejście do dokumentu międzynarodowego.![]()
27 Jan 2012
Inwestorzy szykują się do szturmu. W którą stronę? Czytaj w komentarzu Money.pl.![]()
27 Jan 2012
Jest wiele teorii mówiących o tym, jak maszyna losująca oszukuje graczy. Można w nie wierzyć?![]()
27 Jan 2012
Ostatnie słowo w sprawie nominacji szefa prokuratury wojskowej, należy do prezydenta.![]()
| Skale podatku dochodowego dla osób fizycznych w 2007 r. | ||
| Podstawa obliczenia podatku w złotych | Podatek |
|
| ponad | do | |
| 43 405 | 19%
minus kwota zmniejszająca podatek 572 zł 54gr |
|
| 43 405 | 85 528 | 7
674 zł 41gr + 30 % nadwyżki ponad 43 405 zł |
| 85 528 | 20
311 zł 31gr + 40 % nadwyżki ponad 85 528 zł |
|
| Stawki podatku dochodowego od osób prawnych i przedsiębiorców | |
| 2007 | 19 % |
| Koszty uzyskania przychodów 2007 r.: | ||
|
zatrudnieni na jeden etat |
w miejscu zamieszkania | 108,50 zł miesięcznie; 1302,00 rocznie |
| poza miejscem zamieszkania | 135,63 zł miesięcznie; 1627,56 zł rocznie | |
|
zatrudnieni na wielu etatach |
w miejscu zamieszkania | nie może przekroczyć 1953,23 zł rocznie |
| poza miejscem zamieszkania | nie może przekroczyć 2441,54 zł rocznie | |